12.26
Słonecznego dnia na ciemno zielonej ławce w parku siedziała Paulina i ocierała rumiane policzki ze spływajacych łez.Siedziała tam od jakiegos czasu i nikt nie zwracał na nia uwagi. Dziewczyna czesto plakala z byle powodu. Tym razem byłą to powazniejsza sprawa, mianowicie rzucił j przed chwila chłopak dla jakiejs Barbie! I pomyśleć, że ona wytrzymała z nim 6 miesiecy. Wyjeła z małej, czarnej, skórzanej torebki telefon i wybrała numer Bill’a-był to jej najlepszy przyjaciel razem z Tom’em.
-Halo!-usłyszała głos Bill’a i sie usmiechneła.
-Cześć…Mozemy sie spotkac?-drżacym glosem zapytala Carla.
-mmm…tak, oczywiscie. Wiesz ze dla Ciebie wszystko!Po Twoim głosie słyszę, że chyba cos…-nie zdążył dokończyć Bill gdyż ona mu przerwała.
-Tak, nie nie wiem…To spotkajmy się za 10 minut pod Crabss-tutejszy bar a w nocy całkiem niezła dyskoteka.
-Spoko. Ale co…-i znowu nie dokonczył tyle ze teraz sie rozłączyła i zmierzałą w kierunku miejsca gdzie mieli się spotkac.
Była na miejscu wczesniej niż Bill. Czekając na niego wyjeła lusterko i porawiła włosy i wymalowała usta perłowo-różową szminka. Gdy schowała do torebki lusterko i szminke ujrzała cała bande Tokio Hotel.
c.d.n. prosze o dusho komentów:] i powiedzcie mi czy takiej długosci notka moze byc? czy jest za długa albo za krótka. dzieki i boozka:* jutro dalszy ciag . . . albo jeszcze dzisiaj
Przywitała sie z wszystkimi ale po minie było widac iz nie jest zadowolona ze przyszli wszyscy.
-Bill? Mogę na sekunde cie prosić na bok?
- No jasne.
- Miałeś byc sam!-szeptem powiedziała Paula.
- Nic nie mówiłaś, a oni wpadli nie zapo…-po raz kolejny przerwala Bill’owi i wydusila z siebie:-Nic mnie to nie obchodzi masz ich jakos splawić! I bez zadnych wymówek!
-No dobra, skoro tak chcesz…-odpowiedział Bill i zmierzał ku chlopcom.
- Jest taka sprawa bo…Pauliś chce ze mna pogadać.
- No to gadajcie-wtracił Tom
- Ale chcemy sie przejść. No wiecie…
- Tia…zabierasz mi dziewczyne! Obiecałeś! No ale sokoro ona woli ciebie…To my spadamy-ze złością powiedział Tom do brata.Gdy cała trójka odchodzila,Bill zawołał Tom’a:-Tom! Zaczekaj!-Tom uslyszawszy wołającego brata z niechęcią odwrócił się i zapytał:- Czego?Mało ci jeszcze??
- Nic nie rozumiesz! Ona ma jakiś problem i chce ze mną o tym pogadac.Jak sie dowiem to opowiem Ci…ale co nieco-wyjaśnil Bill i pokazał Tom’owi język.
-Nie no spoko i sorry.Nara. Oboje poszli w przeciwnym kierunku.
-No już jestem.To o czym chcialaś pogadać?
-To moze sie przejdziemy?Po drodze wszystko ci opowiem.
-No jasne.Tylko gdzie idziemy?-z zaciekawieniem zapytał Bill.
- To może…do kawiarnii Pinkcloid?
-Dobra to idziemy i opowiadaj. Gdy dotarli na miejsce Bill był już wtajemniczony.
- Na poprawę humoru zapraszam cie na dużą porcję lodów.Co ty na to?A i ja stawiam!-z szerokim uśmiechem na twarzy powiedział czarnowłosy Bill.
- Z chęcią! Może to poprawi mi humor. Drzwi otworzył Bill i przepuścił Paulę przodem.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.
-To gdzie siadamy?-zapytala Carlitos(paula)widząc ze nie ma wolnych miejsc.
- No to będzie mały problem…O! patrz wolny jest stolik, ale dla zakochanych…-zdziwiony stwierdził chlopak.
- No to super! Chyba ci to nie przeszkadza?!-uradowana zapytała Paulina.
-Pewnie ze nie! Siadaj a ja zamówię-odpowiedział Bill odsuwając dziewczynie krzesło.
-Dzięki. Ja chcę wszystkie smaki!Mam nadzieję że się nie rozchoruję.-stwierdziła Paula.
-To ja tez wezme wszystkie smaki. A jak sie rozchorujesz to będe się tobą opiekował-szczerze powiedział Bill.
- Z przyjemnością.Ale już idź po te lody!
- No dobra,dobra.Zaraz wracam.-powiedział Bill i poszedł zamówić dwie, duże porcje lodów. Po chwili wrócił i postawił lody na stoliku i zaczęli jeść.
- Co do twojej sprawy to nie powinnaś się przejmować, za jakiś czas ci przejdzie.Wiem, ze łatwo jest mi mówić, no ale co mam ci innego powiedziec?-pocieszając Paulę powiedział Bill.
-Nie no spoko.Spróbuję sobie jakoś z tym poradzić, nie będzie to łatwe, mam nadzieję, że mi pomozesz?Znasz jakiegoś fajnego chlopaka? Który będzie odpowiadał moim wymaganiom?-Paulina zadawalą coraz więcej pytań, ale wkońcu przerwał jej Bill.
-Powoli bo nienadążam.Więc pomóc zawsze pomoge.Czy ja wiem? No znam, ale nie powiem kto to!-uśmiechając się powiedział Bill.
-Powiedz,powiedz!Proszę!
-Nie nie powiem.Sklonczyłaś jeść lody?-zmieniając temat zapytał Bill
-Tak.Idziemy? I nie zmieniaj teamtu.-wstając od stołu powiedziała Paula.
- Nie powiem, ale umówię cie z nim.Dobrze?-z tajemniczością w głosie stwierdził chłopak otwierając drzwi.
- No dobra, niech ci będzie. W drodze powrotnej do domu wygłupiali się i śmiali.Paulina zapomniała o swoich problemach. Ten ich dobry humor nie trwał długo gdyż zobaczyli leżącego nieprzytomnego i pobitego Tom’a.
-Bill! Dzwoń po karetke! A jezeli …-ze łzami w czach wydusiła Paulina. Bill wylancczając telefon, pzrytulił mocno Carle i powiedział: – Pogotowie zaraz będzie! Nie martw się wszystko będzie dobrze!
-Nie nic nie bedzie dobrze! Kilka minut później na miejsce zdarzenia przyjechała czerwnono biała karetka. -Jest późno. Ja jade z nim, i nie chce abyś wraacla po ciemku! Jedziesz z nami!-zdenerwowany odparł Bill.
- Ale…-nie zdążyła dokończyć, gdyż sciskało ją coś w srodku. Godzine później czekali przed salą gdzie znajdował się Tom.
-To miejsce mnie dobija!-powstrzymując się od płaczu powiedziala Paula.
- Chodź tutaj i już nie płacz! Po chwili z sali wyszedł lekarz i powiedzial:-Mozecie wejść ale nie na długo. A i jeszcze jedno nie wiemy kiedy odzyska przytomność. Mamrotał coś pod nosem typu:”Zabije go! Zabije Arka!” Wiecie co to za Arek i o co chodzi? – nie usłyszał odpowiedzi gdyż Bill i Paula wbiegli do sali ale nie pewnie. Paula usiadla na białym starym krzesle.Tom nagle odzyskał przytomnosc.Bill przywital sie z bratem i powiedział:Przepraszam was ale Sara przyszła i musze iść. Mam nadzieje ze mi sie uda.-na siłę wmuszajac w siebie uśmiech powiedział Bill i pozegnał sie dając buziaka w policzek Carlitos.
-Narazie i dzięki za wszystko-z uśmiechem na twarzy, pożegnala sie z Bill’em Paula.Tom stracił znowu przytomność. Paulina złapala ręke Tom’a i po cichu mówila sama do siebie: – Dlaczego Arek mnie zostawił?Dlaczego nie mogę być szczęśliwa? Dlaczego Tom wdał się w bójke z Arkiem? Dlaczego płaczę patrząc na Tom’a mojego przyjaciela? Dlaczego? Moze ja nie kocham Arka tylko…Tom’a-łzy spływały jej coraz częściej i kazda kolejna była cięższa. Jej rozmyślenia przerwał nagły uścisk jej dłoni. Okazało się że Tom odzyskał znowu przytomnośc.
-Gdzie ja jestem? Ałć…co ja mam na głowie? Już pamiętam-powiedział Tom nie przerywając spojrzenia skierowanego ku rozmazanych błękitnych oczu Pauliny. Nagle wszedł do sali lekarz i powiedział: – Miałeś duże szczęście. Nic ci nie jest. Jutro rano wypisujemy cie ze szpitala.- zdjął bandaże Tom’owi i wyszedł.
-Chodź tutaj -Tom wskazał na miejsce gdzie miał usiąść Paula. Usiadła i zapytala: – Mogę zostać tutaj na noc? I czy … ty słyszałeś to co mówiłam do siebie?
- No pewnie. Z chęcią, ale co na to twoi rodzice? Tak słyszalem, chyba nie jestes z tego powodu zła? – ocierając mokre policzki Pauliny Tom.
- Już im powiedziałam. Nie nie jestem. Na ciebie nigdy! I tak chciałam ci to powiedziec-uśmiechając sie przytuliła się do Tom’a. Siedząc na przeciwko siebie patrzyli nawzajem w swoje oczy przez dłuzszą chwile. Wtedy Paulina poczula coś takiego czego nie potrafiłaby określić było to podobne uczucie do motyli w brzuchu. Gdy mieli juz się pocałować Paulina wstala i szybko wybiegła z sali w kierunku łazienki-damskiej oczywiście.Kiedy wracala zasłabła i osunęła sie po bialej, zimnej scianie, tuz pod sala gdzie lezał Tom.Przez uchylone drzwi Tom zauwazył leżącą dziewczyne i natychmiast pobiegł i podniósł ją.Zaniósł ją na swoje łóżko i zawolał lekarza. c.d.n
